Dukla w Beskidzie Niskim

18 sierpnia 2011

Do tej pory nie było nas z kamerą we wschodniej części polskich gór. Trzeba było to zmienić dlatego zawitaliśmy w Beskid Niski, a dokładnie w okolice Dukli, nad którą wznosi się Cergowa – jedna z najbardziej charakterystycznych gór w Polsce.

Cergowa

Wizytę w tym Beskidzie rozpoczęliśmy od włoskiego śniadania… czyli od zjedzenia kilku świetnych pączków kupionych w maleńkiej cukierni „na rogu”, na dukielskim rynku. Bomba kaloryczna nie miała nam jednak szans przysłużyć się nadwagą, bo ruszyliśmy na podbój Cergowej. Jej wysokość to zalewie 716 m n.p.m., ale ambitni kolarze górscy wcale nie powinni w tym momencie lekceważyć tego wzniesienia. Śmiałość kształtów Cergowej, a zwłaszcza stromizna północnego stoku zaskakuje nawet wytrawnych górołazów.

Naszym celem był przede wszystkim przejazd grzbietową ścieżką, która na całej swej długości stanowi singletrack wydeptany w bujnych łanach miesięcznicy trwałej – dużej rośliny charakterystycznej dla bukowych lasów. Ścieżka o której mowa jest gładka, prawie zupełnie pozbawiona kamieni, co w zachodniej części naszych Karpat właściwie jest rzeczą niespotykaną, a tu w Beskidzie Niskim można liczyć na taki rarytas. Powód gładkości ścieżki tkwi w ziemi, dokładniej w budowie geologiczne tych terenów, ale nie wgłębiając się w szczegóły, jeździ się po takim podłożu wręcz fenomenalnie. Prędkości jakie osiągaliśmy w tym miejscu dochodziły do 60 km/h.

Fenomenalna grzbietowa ścieżka na Cergowej

Efekt był niesamowity, zwłaszcza że pędziliśmy wąską ścieżką. Pewien obraz sytuacji mogą dać Wam ujęcia z kamery umieszczonej na klatce piersiowej. W kilku miejscach zaliczyliśmy pokaźne loty, a na deser grzbietowej ścieżki zjechaliśmy „ścianką” obrywającą się ze wschodniego wierzchołka.

Później udaliśmy się na zjazd prowadzący Głównym Szlakiem Beskidzkim (kolor czerwony) do Nowej Wsi. Tu ścieżka jest jeszcze węższa, czasami prawie niknie wśród traw. Mamy nieopisaną przyjemność z jazdy tym fragmentem. web change alert . W jednym miejscu przedzieramy się przez zasieki z tarniny by wyjść zaraz potem na pachnącą łąkę. Brzmi to jak frazes z bajek, ale faktycznie tak było. Nie dało się nie przegapić zapachu jaki generowały kwiaty poddane działaniu słońca, które akurat mocno opierało się o stok.

Gładka i wąska ścieżyna kilkaset metrów przed Nową Wsią robi nawrót jak agrafka na wysokogórskim szlaku, przejeżdżamy przez bramę utworzoną z dwóch potężnych buków, prosta, grawitacja nakręca prędkość, teren załamuje się, chwila nieważkości… i lądujemy w wąwozie z kamieniami, które w takiej ilości spotykamy w Beskidzie Niskim po raz pierwszy. Potem jeszcze zjazd wśród pół i kończymy jazdę na Cergowej.

Zjazd do Nowej Wsi

Na deser dobrze spędzonego dnia jedziemy znowu do Dukli. Cieszymy się małomiasteczkowym, unikalnym klimatem tego miejsca. W samym rynku jest schronisko PTTK, można skorzystać z tej możliwości noclegu. Pewnie tak byśmy zrobili gdyby nie fakt, że w sąsiedniej wiosce mieszkają rodzice Tomka – pakujemy rowery na dach samochodu i jedziemy w odwiedziny.

Odwiedziny :)

DSC_0099

W kolejny dzień zaczynamy jazdę w miejscu niezwykłym, to słowo nie jest tu wcale na wyrost. Spot wskazała nam Iza Zatorska – jedna z najbardziej utytułowanych na świecie zawodniczek w biegach górskich, która tu trenuje i mieszka w okolicy. – Jedźcie na Grodzisko, powinno się Wam tam spodobać – zachęcała. Grodzisko to nazwa niewielkiego wzniesienia w pobliży wsi Wietrzno. Faktycznie w X i XII funkcjonował tu gród o potężnym, poczwórnym pierścieniu wałów i fos. Dziś w poprzek tych tysiącletnich umocnień biegnie ścieżka. Stok na którym znajdują się następujące po sobie pozostałości umocnień delikatnie opada, co pozwala na poważne napędzenie roweru. Jazda jest miodna! Przed wałem zawsze jest szeroka i głęboka na kilka metrów fosa. Na jej dnie wypadkowa prędkości i toru jazdy generuje przeciążenia jak w startującym odrzutowcu. Zawieszenie jęczy, błaga o litość, a i tak jest dobijane dużo łatwiej niż po skoczeniu wielkiego dropa. Zaraz potem prędkość jest wytracana na krótkim podjeździe na wał, ale spokojnie wystarcza jej do tego, żeby wybić się z jego korony i zlecieć kilka metrów niżej.

Spędzamy na Grodzisku dobre dwie godziny patentując różne sposoby pokonywania średniowiecznych umocnień. Na jednej z sekcji odkrywamy, że można się wybijać już w połowie podjazdu na wał. Wtedy parabola lotu ma niemal identyczny kształt jak profil ścieżki. Frunie się dobrych kilka metrów w dal i jednocześnie tuż na ziemią, prawie muskając kołem po glinie.

Loty na Grodzisku

Po zabawie zjeżdżamy do Wietrzna i pakujemy rowery na dach samochodu. Warto dodać, że tuż obok znajduje się najstarsza kopalnia ropy naftowej na świecie! Tak, gigantyczny dziś przemysł naftowy zaczął się w Polsce, na Podkarpaciu. Będąc w okolicach Dukli warto zarezerwować czas na zwiedzanie wspomnianej kopalni, która jest udostępniona jako skansen.

Czas na najwyższą górę w okolicy – Piotruś (727 m n.p.m.). Chcemy dostać się tam z Zawadki Rymanowskiej gminnym szlakiem znakowanym biało żółtymi kwadratami. Zanim zaczęliśmy wspinać się na Piortusia musieliśmy pokonać mniejsze wzgórze o wyjątkowo błotnistym charakterze. Moczary pochłonęły Kostkowi sandały, a na wielu fragmentach, mimo niewielkiego pochylenia, nie było mowy o jeździe, chyba że amfibią albo poduszkowcem.

Błoto w Beskidzie Niskim potrafi być wredne

Sam Piotruś jest zacny. Zwłaszcza przejazd po dość płaskim i długim grzbiecie. Wąziutki singiel, nieco nawet zarośnięty, miejscami jest gładki, gdzieniegdzie wspina się po wielkich głazach albo kluczy po rumowiskach kamieni. Najlepiej zjechać jest z tej góry na południowy zachód wspomnianym szlakiem gminnym. Oprócz wyżej wymienionych atrakcji czeka tam na bikerów ścinka, nie taka łatwa do pokonania, gęste zakręty, trochę kamieni, a w dolnym odcinku gładka glina i sroga prędkość.

Sekcja po głazach na grzbiecie Piotrusia

Atrakcje tych okolic na tym się nie kończą. Zresztą po rowerze też nudy tu nie zaznacie. Zachęcamy do bliższego przyjrzenia się Dukli z zabytkowym rynkiem, kościołami i wielkim parkiem przy pałacu, w którym jest też muzeum. Dalsza okolica też jest interesująca, choćby okolice Iwonicza i Rymanowa Zdroju, a w Bieszczady jest stąd przysłowiowy rzut beretem.

Widok na Cergową z pół nad Lubatową

Podziel się wpisem:
  • Facebook

3 Odpowiedzi do wpisu “Dukla w Beskidzie Niskim”

  1. Wujek napisał(a):

    Naprawdę fajny opis tripa, co następne ??


  2. tomek napisał(a):

    Dzięki :) Co następne? Kurde, to musi być niespodzianka ;)


  3. 802220540 napisał(a):

    Elegancko ;) juz wiem , gdzie spedze majowke;)


Zostaw odpowiedź

* - pola wymagane

Spam protection by WP Captcha-Free